Olsztyn Kocham

Mój czas w miejscu dobrym już minął.

Miejsce zawsze współtworzą także i ludzie, którzy tam żyją. I zawsze trudno jest wszystkim im podziękować. Ja po prostu nie wiem, od kogo mam zacząć. Podczas mojego pobytu w Olsztynie spotkałem tak wielu fascynujących i cudownych ludzi, którzy przyjęli mnie z otwartymi rękoma i byli gotowi dzielić się ze mną swoim bogactwem, że wciąż jeszcze mam wiele do przerobienia z tego, czego doświadczyłem w tym mieście.

Czytaj dalej Olsztyn Kocham

Allensztyn

We wrześniu mój pobyt w Olsztynie dobiega niestety do końca. Poniższy tekst stanowi fragment dłuższego eseju o mieście, w którym właśnie pracuję i odzwierciedla nieco moje odczucia i doświadczenia z ostatnich miesięcy.

To nigdy nie było moje miasto
Nie urodziłem się tu, i nie dorastałem
Nie chodziłem tez do szkoły i ono mnie nie chce
Ani żywego ani martwego,
Ale trzyma mnie w swojej mocy
Ze swoją odrapaną elegancją
Ze swoim drobnym deszczem
I wszystkimi duchami, które tu krążą

Louis MacNeice, Dublin

Czytaj dalej Allensztyn

Cilly & Franz: Mała ojczyzna?

Jak wiele innych rzeczy, tak i gospodarstwo, w którym urodzili się Cilly i Franciszek, przez długi czas było dla mnie miejscem zupełnie abstrakcyjnym. Widziałem je na zdjęciach – obejście położone na niewielkim wzniesieniu, z budynkiem mieszkalnym, dwoma stodołami i kilkoma drzewami na podwórzu. Znam je z fotografii, na których uwieczniono wesela odbywające się na tle budynków gospodarczych z czerwonej cegły i moją babcię siedzącą z przyjaciółmi i rodziną nad brzegiem jeziora. W oparciu o jedno, niewielkie zdjęcie mój ojciec sporządził nawet rysunek gospodarstwa. I jak daleko sięgam pamięcią wisiał on na ścianie w salonie u dziadków.

Wiedziałem tylko mniej więcej, a raczej przypuszczałem na podstawie fotografii i dawnej mapy Łęgajn, w którym miejscu usytuowane było obejście. Ale nie udawało mi się odnaleźć dokładnej lokalizacji.

Czytaj dalej Cilly & Franz: Mała ojczyzna?

Zygmunt

Na Zygmunta natknąłem się w niedzielę. Szedłem przez deszcz i rozpoczynającą się jesień, od starówki do mojego ulubionego parku na Jakubowie. Stamtąd ruszyłem przez stary cmentarz ewangelicki prosto na cmentarz katolicki po drugiej stronie ulicy, na którym zachowało się jeszcze wiele polskich i niemieckich grobów sprzed 1945 roku i z okresu powojennego. Grób Zygmunta, po lewej stronie głównej alei, wyróżniał się. Ciemna, kamienna płyta niemalże bez uszczerbku przetrwała ostatnie dziesięciolecia. Ale to, co ważne, zawierało się w nagrobnej inskrypcji:

Zygmunt Kruczkowski
*18.01.1879
+25.05.1949

REPATRIANT Z CZORTKOWA

Czytaj dalej Zygmunt

Marcel w domu Ericha

Jutro choćby i potop, ale dziś był dobry dzień na pisanie, a w takie dni nie liczy się nic.

Neil Gaiman

Olsztyn podarował mi tego lata wiele dobrych dni na pisanie. Dlatego też chciałbym podzielić się efektami pracy z tymi, którzy byliby skłonni mnie wysłuchać. W ten piątek, w renomowanym Domu Mendelsohna nazwanym tak na cześć architekta Ericha Mendelsohna, razem z tłumaczką Barbarą Sapałą przedstawimy w języki polskim, niemieckim i angielskim wybrane teksty z mojego bloga, fragmenty z moich książek, a także zupełnie nowy tekst poświęcony Olsztynowi i Warmii.
W trakcie spotkania porozmawiamy też z Robertem Lesińskim z Polskiego Radia Olsztyn o pisaniu, a także o moim spojrzeniu na Olsztyn i o tym, jakie doświadczenia przyniosło mi stypendium pisarza miejskiego. Każdy będzie mile widzianym gościem. Wstęp jest wolny. Organizatorem spotkania autorskiego jest Fundacja Borussia we współpracy z Miastem Olsztynem i Niemieckim Forum Kultury Europy Wschodniej.

Czytaj dalej Marcel w domu Ericha

Franciszek – wojna

Rankiem 1. września 1939 roku Franciszek razem z dwoma milionami niemieckich żołnierzy wkroczył do Polski. Ledwie kilka dni wcześniej, bo 26 sierpnia, został wcielony do wermachtu w ramach powszechnej mobilizacji. Jego jednostka, 196 Pułk Piechoty, była jedną z tych, które planowo miały uderzyć w drugim rzucie. Pułk zebrał się w brandenburskiej miejscowości Wriezen, żeby następnie przyłączyć się do Grupy Armii Północ (Heeresgruppe Nord), która zaatakowała tak zwany „polski korytarz“, a już 14 dni później przekroczyła Wisłę podążając w kierunku Warszawy.

Czytaj dalej Franciszek – wojna

Kości mego miasta

November
It only believes
In a pile of dead leaves
And a moon that’s the color of bone

Listopad
On wierzy tylko
W kupę martwych liści
I w księżyc o kościanym kolorze

Tom Waits, November/Listopad

Przez chwilę już myślałem, że lato dobiegło końca. A koniec lata zawsze oznacza początek mojej ulubionej pory roku – jesieni. Przez jeden z dni ostatniego tygodnia bez przerwy padało. Zauważyłem też, że bociany i jerzyki ruszyły już w kierunku południa. Ale teraz, tylko dwa dni później, na mnie i na miasto świeci jak zwykle słońce, starówka wypełniona jest ludźmi, a nad budynkami, jak w każdy letni weekend, unoszą się dźwięki perkusji i gitar z soundchecków na scenach amfiteatru i Rybiego Targu. I wciąż jest wiele os, które nachalnie molestują moje piwo.

Czytaj dalej Kości mego miasta

O Warmio moja miła

Od tej chwili Ludwig nie powiedział już ani słowa i bezskutecznie rozmyślał o tym, jak to jest, że w Polsce musiał być Niemcem, a w Niemczech Polakiem, a nie mógł być Polakiem w Polsce i Niemcem w Niemczech.

Leonie Ossowski, Skojarzenia do sceny ucieczki w utworze „Herman i Dorota“

Dziwne to miejsce. Raz jakby część północy ze swoimi jagodami i kurkami i parującymi jeziorami w porannym słońcu, raz część wschodu z ogromem betonu, neonami i komunistycznymi pomnikami. Z pogodą jak na wybrzeżu i nie zatrzymywanym przez żadne góry wiatrem prosto z Berlina, albo z Moskwy. Domostw strzeże tu opierzony demon zwany kłobukiem, a po alejach i bocznych ulicach być może wciąż jeszcze krąży czarna wołga w poszukiwaniu duszyczek, które mogłaby uprowadzić. Oto miejsce, które moja niemiecka babcia i mój polski wujek, dzieci tej samej matki, nazywali swoją ojczyzną.

Czytaj dalej O Warmio moja miła

Generation Europe

Ojczyzną prawdziwego pisarza jest jego mowa. I tylko on został obdarowany łaską noszenia ojczyzny  przy sobie .

Joseph Roth, Upadek sprawiedliwości

Im jestem starszy, tym więcej we mnie pesymizmu. Patrzę na świat i widzę, jak my, ludzie, wciąż popełniamy te same błędy. Zwłaszcza w Europie, syci i zadowoleni z siebie, dziarsko maszerujemy w kierunku katastrofy, konsumując tak, jakby miało nie być jutra i debatując znów o wznoszeniu murów, choć ostatnie z nich udało nam się zburzyć nie dalej jak 30 temu. Ale są takie chwile, kiedy pojawia się nadzieja. Najczęściej dzieje się tak, kiedy w ramach mojej pracy spotykam młodych ludzi. Wtedy często mam wrażenie, że nie wszystko jeszcze stracone.

Czytaj dalej Generation Europe

Spotkania (III): Olsztyn 2.0

Pod wspólnym tytułem „Spotkania” publikował będę krótkie wywiady z poznanymi tu mieszkańcami Olsztyna. Dzięki nim będę mógł opowiedzieć o ich życiu i pracy z ich perspektywy, a także pokazać miasto widziane ich oczyma.

Powolna i zrównoważona turystyka określana pojęciem „Slow Tourism“ jest dla mnie niezwykle ważna. I to nie tylko dlatego, że dla Sanne i Barta, wspaniałych założycieli ruchu od ponad dziesięciu lat piszę teksty na Spotted by Locals-App i ich stronę internetową, lecz także dlatego, że (parafrazując Marka Twaina) podróże są, moim zdaniem, naprawdę szkodliwe dla uprzedzeń, bigoterii i ograniczonego myślenia, o ile wyruszamy w nie wyposażeni w szacunek dla innych kultur. Właściwie to chcę po prostu powiedzieć, że każdy z nas powinien możliwie często jeździć koleją.

Czytaj dalej Spotkania (III): Olsztyn 2.0